Szczepienia obowiązkowe i zalecane – wzmacniamy odporność naszego dziecka

szczepionki

Młodych rodziców można podzielić na dwa obozy – zwolenników i przeciwników szczepionek dla dzieci. Maluszki przychodzą na świat obdarowane przez swoje mamy tzw. odpornością pierwotną. Niestety, te przeciwciała wystarczą tylko na trzy pierwsze miesiące życia, po których organizm dziecka jest coraz słabszy i dopiero uczy się rozpoznawania wrogów, czyli wirusów i bakterii. Szczepionka może mu w tym pomóc.

Jednak u wielu mam budzą się wątpliwości, szczególnie w momencie, kiedy zdadzą sobie sprawę z tego, że ich dziecko będzie „kłute” kilkanaście razy w ciągu zaledwie paru miesięcy. Od kilku dni te obawy z pewnością są podsycane przez wiadomość o pewnej pielęgniarce, która jest oskarżona o podawanie małym pacjentom mieszanki wody i soli fizjologicznej zamiast szczepionki przeciwko rotawirusom. Bezpieczeństwo dziecka jest dla nas najważniejsze, ale czy szczepionki faktycznie są w stanie nam je zagwarantować?

W Polsce część szczepień jest obowiązkowa. Są one bezpłatne i dotyczą dzieci od narodzin do 19. roku życia. Każdego roku pojawia się nowy kalendarz szczepień, w którym możemy sprawdzić wszystkie terminy szczepień. Bezpłatnie ochronimy nasze dziecko m.in. przed gruźlicą, tężcem, odrą, świnką, różyczką czy WZW typu B. Na szczęście ilość wkłuć można zdecydowanie zmniejszyć dzięki coraz bardziej popularnym szczepionkom skojarzonym, które uodparniają dziecko na kilka chorób jednocześnie. Najczęściej stosuje się szczepionki 3 w 1 (odra, świnka, różyczka), 5 w 1 (błonica, tężec, krztusiec, polio, Hib) i 6 w 1 (błonica, tężec, krztusiec, polio, Hib, WZW typu B).

Szczepienia zalecane zapewniają szerszą ochronę prze chorobami zakaźnymi. Niestety są one płatne, dlatego wielu rodziców nie może z nich skorzystać. Szczepionki zalecane chronią maluchy m.in. przed rotawirusami, pneumokokami, ospą wietrzną czy kleszczowym zapaleniem mózgu. Niektórzy z nas obawiają się reakcji dziecka na takie szczepionki. Jednak zawierają one jedynie znikome ilości osłabionych lub nieżywych drobnoustrojów, dlatego ryzyko wywołania choroby jest naprawdę niewielkie. Mogą powodować nieco gorsze samopoczucie, ale z pewnością jest to lepsze wyjście niż nabycie odporności po prawdziwej chorobie, która często wiąże się z przykrymi dolegliwościami.

Jedno jest pewne – warto korzystać ze szczepień obowiązkowych, które uodpornią nasze dziecko na „najważniejsze” choroby. Decyzję o szczepieniach dodatkowych podejmujmy razem z lekarzem, który zna stan zdrowia naszego szkraba i wie, na jakie zagrożenia jest narażony.

Reklamy

Dobra niania pilnie poszukiwana!

Miałam to szczęście, że mogłam zajmować się moim synkiem przez prawie 1,5 roku. Później trafił pod troskliwą opiekę dziadków, więc nigdy nie musiałam zastanawiać się nad zatrudnieniem niani. Niektóre z nas są jednak zmuszone do powierzenia swojego dziecka opiece profesjonalnej opiekunki. Jak jednak znaleźć tę najlepszą, która zagwarantuje bezpieczeństwo naszemu malcowi, a nam zapewni spokój?

Poszukiwania niani warto prowadzić z pozytywnym nastawieniem. Jeśli z góry nastawimy się na „nie” i zaczniemy myśleć, że jakiś „obcy babsztyl” nigdy nie zapewni naszemu dziecku odpowiedniej opieki, możemy od razu zrezygnować z wertowania ogłoszeń. O wiele lepiej pomyśleć, że miła kobieta zajmie się naszym szkrabem, zapewniając mu bezpieczeństwo i dobrą zabawę. Musicie przyznać, że brzmi to więcej niż zachęcająco 🙂 Przedyskutujmy nasze obawy i oczekiwania z mężem i wspólnie ustalmy, jak powinna wyglądać i zachowywać się dobra niania. Dopiero wtedy możemy zacząć poszukiwania opiekunki.

Na początek możemy zapytać naszych znajomych, czy znają kogoś godnego zaufania, kto mógłby zajmować się naszym dzieckiem. Być może znajoma naszej przyjaciółki lubi dzieci i ma trochę wolnego czasu lub nasza sąsiadka, której dzieci pójdą niebawem do przedszkola, nie potrzebuje już niani? Jeśli nie możemy liczyć na nianię z polecenia, zostają nam agencje opiekunek oraz setki ogłoszeń internetowych. Podpisując umowę z agencją musimy dokładnie przeczytać jej warunki oraz zorientować się, w jaki sposób agencja weryfikuje polecane panie. Jakość zgłoszeń przez internet często pozostawia wiele do życzenia, ale na pewno znajdzie się kilka osób, które zaprosimy na rozmowę.

W czasie jej trwania warto zwrócić uwagę na to, czy niania złapała dobry kontakt z dzieckiem i jak się do niego zwraca. Następnie zapytajmy o jej doświadczenie, ewentualne referencje czy rekomendacje. Sprawdźmy, czy nie ma nałogów i jakie ma zainteresowania. Następnie ustalmy godziny pracy i zapytajmy o gotowość do zostawania po godzinach – nie zawsze będziemy przecież w stanie wrócić do domu o tej samej porze. Najważniejsze jest jednak ścisłe określenie obowiązków niani. Musimy przedstawić jej rozkład dnia naszego malucha i wyjaśnić, co ma robić, kiedy np. dziecko zaśnie. Pamiętajmy o kwestii odpowiedniego wynagrodzenia! Płaćmy naszej opiekunce godziwe pieniądze, bo dobra niania jest na wagę złota 😉

Jeśli uda nam się znaleźć uczciwą i odpowiedzialną osobę, z czystym sumieniem będziemy mogły wrócić do pracy. Poczucie, że zostawiamy nasze dziecko w dobrych rękach oraz świadomość tego, że w czasie naszej nieobecności doskonale się bawi i rozwija, są bezcenne!

Mały rozrabiaka vs wrażliwa księżniczka, czyli kilka słów o rozwoju dziewczynek i chłopców

dzieci

Choć każdy niemowlak jest uroczy i rozpieszczany przez rodziców i dziadków, musimy pamiętać o tym, że już od momentu narodzin dziewczynki i chłopcy rozwijają się odmiennie. Według ekspertów płeć dziecka decyduje nie tylko o cechach zewnętrznych, lecz także o tempie rozwoju w różnych okresach życia i o charakterze malucha.

Rozwój dziecka przebiega bardzo indywidualnie, jednak można zaobserwować szereg prawidłowości, które odróżniają chłopców i dziewczynki. Chyba wszystkie mamy znają obiegową opinię o szybszym rozwoju małych kobietek. Niestety to prawda – większość moich koleżanek ma córeczki, które w wieku 10 miesięcy potrafiły już samodzielnie przemierzyć kilka metrów, podczas gdy mój synek niechętnie wystawiał główkę z łóżeczka. Pierwszy słowa zaczął wymawiać dopiero ok. 2 roku życia, podczas gdy jego koleżanki gaworzyły ze wszystkimi już od kilku miesięcy 🙂 Jakie są zatem podstawowe różnice między dziewczynkami i chłopcami?

Już kilka godzin po urodzeniu młode damy są bardziej wrażliwe na dotyk i z reguły bardziej przyjaźnie nastawione do ludzi. Częściej nawiązują kontakt wzrokowy z rodzicami i szybciej się do nich uśmiechają. Dużo łatwiej uspokoić je łagodnymi słowami czy śpiewem, a ich słuch jest wrażliwszy niż u chłopców. Dziewczynki są także zręczniejsze od swoich rówieśników i szybciej opanowują różne sprawności fizyczne, w tym naukę chodzenia. Pierwsze słowa wypowiadają już po ok. 12 miesiącach życia, a do 18. miesiąca pojawiają się już zlepki dwuwyrazowe. Dziewczynki robią mniej błędów, a ich tempo wzbogacania języka jest naprawdę imponujące. Zdecydowanie szybciej niż chłopcy są one również w stanie kontrolować swoją fizjologię.

Mali mężczyźni zazwyczaj przychodzą na świat z większą masą urodzeniową i przez pierwsze miesiące szybciej przybierają na wadze. Są znacznie żywsi i śpią mniej niż dziewczynki (co bywa bardzo męczące 🙂), ale potrzebują większego wsparcia w rozwoju emocjonalnym. Są mniej empatyczni, choć bardziej nastawieni na rozwiązywanie problemów i na rozumienie. Chłopcy mają także lepiej rozwiniętą orientację przestrzenną oraz lepszą koordynację wzrokowo-ruchową. Niestety często można zauważyć powtarzanie głosek lub sylab, które może przerodzić się w jąkanie. Mali panowie są za to zdecydowanie bardziej odważni niż ich rówieśniczki, a większa masa mięśniowa pozwala im na niestrudzone odkrywanie otaczającego ich świata.

Bez względu na płeć naszego maluszka pamiętajmy o tym, że jest przede wszystkim dzieckiem, a jego rozwój będzie przebiegał bardzo indywidualnie. Nie każdy chłopiec musi być bohaterem, a dziewczynka księżniczką. Na osobowość i rozwój dziecka wpływa bardzo wiele czynników genetycznych i środowiskowych, więc do wszelkich klasyfikacji podchodźmy ze zdrowym dystansem.

Wyprawka do szpitala, czyli co będzie potrzebne przed i po porodzie?

Wyprawkę do szpitala najlepiej skompletować już na kilka tygodni przed porodem. Unikniemy wrzucania do torby przypadkowych rzeczy na ostatnią chwilę, a ponadto będziemy mieć jeszcze sporo czasu na to, aby upewnić się, czy niczego nie zapomniałyśmy. Z czego powinna składać się wyprawka, która zapewni komfort nam i naszemu dziecku?

Przed przygotowaniem wyprawki warto zorientować się, czy personel szpitala oczekuje od nas zabrania konkretnych rzeczy oraz co szpital sam nam zapewni. Ja nie musiałam zabierać ze sobą np. mydełka i ręcznika dla synka, bo pielęgniarki miały swoje kosmetyki do kąpieli noworodków. Moje znajome nie musiały z kolei martwić się o papierowe ręczniki, podkłady na łóżko czy śpioszki. Najlepiej zadzwonić lub wybrać się do szpitala osobiście i wypytać, co i jak. Nie zmienia to jednak faktu, że lista niezbędnych rzeczy dla przyszłej mamy jest naprawdę imponująca.

Musimy pamiętać o wszystkich dokumentach i wynikach badań. Kompletowanie wyprawki warto zacząć od spakowania koszuli nocnej, dużych pieluch lub podkładów dla osób nietrzymających moczu, kilku ręczników (najlepiej w ciemnych kolorach), szlafroka, ciepłych skarpet i kapci. Spakujmy również wszystkie niezbędne kosmetyki oraz szczotkę do włosów lub grzebień. Niezbędne będą także wkładki laktacyjne, rozpinana koszula nocna (ułatwi karmienie piersią), luźne bawełniane koszulki i kilka par jednorazowych majtek. Nie zapomnijcie o klapkach pod prysznic oraz o pomadce ochronnej do ust – te rzeczy musiał dowieźć mi mąż 🙂

Co będzie potrzebne naszemu nowo narodzonemu dzieciątku? Jeśli szpital nie zapewni własnych kosmetyków, musimy zabrać ze sobą kilka pieluszek tetrowych i jednorazowych, oliwkę, ochronny krem dla niemowląt, zasypkę, delikatne mydełko oraz chusteczki i ręcznik. Pamiętajmy o ubrankach! Spakujmy body, kilka bawełnianych koszulek, pajacyki lub śpioszki, czapeczkę, rękawiczki lub skarpetki (na rączki) oraz kocyk bądź rożek na wyjście ze szpitala. Pamiętajmy, że zarówno ubrania dziecka, jak i mamy muszą być dostosowane do pory roku i warunków, jakie panują na zewnątrz.

Wcześniejsze skompletowanie wyprawki do szpitala zapewni spokój nie tylko nam, ale i naszym partnerom, którzy często są bardziej spanikowani od nas 🙂 Dzięki temu nie będziemy musiały pakować się w ostatniej chwili, co niemal zawsze kończy się brakiem kilku niezbędnych rzeczy. A w czasie porodu i po nim musimy przecież dbać nie tylko o nasz komfort, lecz przede wszystkim o wygodę i bezpieczeństwo naszego maluszka.

Bezpieczna depilacja w ciąży

Każda przyszła mama jest przede wszystkim kobietą, która pragnie czuć się piękną każdego dnia. Oczywiście jest to coraz trudniejsze wraz z rosnącym brzuszkiem, a opuchnięte nogi, nudności czy kłopoty ze snem nie ułatwiają sprawy i często nie mamy siły na zabiegi kosmetyczne. Jednak z pewnych rzeczy nie możemy rezygnować nawet w czasie ciąży – jedną z nich jest depilacja.

Usuwanie zbędnego owłosienia w ciąży jest utrudnione nie tylko przez powiększający się brzuch, lecz również przez to, że włoski w tym czasie są zdecydowanie mocniejsze i bardziej liczne – przynajmniej tak było w moim przypadku. Nie oznacza to jednak, że depilacja nóg czy pach to zabieg, z którego musimy rezygnować. Najbezpieczniejszą metodą jest zgolenie włosków zwykłą maszynką. Jest to najmniej inwazyjny zabieg, który praktycznie nie powoduje podrażnień. Musimy jednak liczyć się z tym, że będziemy musiały powtarzać go kilka razy w tygodniu, a w przypadku mocnych i ciemnych włosków nawet codziennie!

Nieco dłuższy efekt zapewni nam krem do depilacji. Ale uwaga – niektóre z nich mają mocne i mało przyjemne zapachy, które mogą przeszkadzać w pierwszych miesiącach ciąży. Do dziś pamiętam moją próbę depilacji okolic intymnych, która skończyła się fiaskiem i długim tête-à-tête z muszlą klozetową 🙂 Warto pamiętać także o tym, aby wybierać kremy dla skóry wrażliwej, ponieważ nasza skóra jest szczególnie podatna na podrażnienia w czasie ciąży. Po depilacji nie żałujmy jej zatem balsamu nawilżającego lub opóźniającego odrastanie włosków.

Unikajmy depilacji rozgrzanym woskiem. Nie dość, że ta metoda powoduje znaczny dyskomfort i ból, to może spowodować, że podrażnione ścianki naczynek krwionośnych na stałe się rozszerzą, a nasze nogi będą „zdobić” mało estetyczne pajączki. Nie korzystajmy również z depilacji laserowej – jak dotąd nie zbadano wpływu takiego lasera na płód. Poza tym skóra jest bardziej podatna na powstawanie przebarwień, które trudno leczyć w ciąży. Niektórzy zalecają także rezygnacją z depilatora, ale ja stosowałam go przez prawie całą ciążę i wszystko było w porządku. Ból skutecznie łagodziła nakładka masująca, dlatego polecam Wam używanie sprzętu z taką właśnie końcówką.

W ciągu 9 miesięcy ciąży każda przyszła mama będzie borykać się z problemem depilacji, zwłaszcza w ciepłe wiosenne i letnie dni. Na szczęście nie brakuje skutecznych metod, które umożliwiają dbanie o siebie bez ryzyka zaszkodzeniu naszemu maleństwu.