Co warto wiedzieć o laktatorach?

Jak już wiecie z jednego w poprzednich wpisów, zapalenie piersi nie pozwoliło mi na naturalne karmienie synka. Niektóre mamy karmiące piersią mają jednak inny problem – utrzymanie laktacji na odpowiednim poziomie. Często zdarza się, że noworodek nie ma odruchu ssania lub ssie na tyle słabo, że nie opróżnia piersi. Kłopoty pojawiają się także wtedy, gdy mama nie może przebywać razem z dzieckiem. W takich sytuacjach warto wspomagać się laktatorem.

Własnoręczne odciąganie pokarmu jest trudne, a przy tym bardzo męczące – z pewnością wiedzą o tym nasze babcie i mamy. Na szczęście w dzisiejszych czasach możemy łatwo zaopatrzyć się w laktator, który bez problemu poradzi sobie z odciąganiem mleka. Dokładnie opróżniając pierś, urządzenie to zapobiega bolesnemu zaleganiu pokarmu i stymuluje jego dalszą produkcję. W bogatej ofercie rynkowej znajdziemy zarówno laktatory ręczne, jak i elektryczne. Mimo iż podstawowa zasada ich działania jest taka sama (odsysanie mleka pod ciśnieniem), różnią się one trybem pracy.

Laktator ręczny wyposażony jest w pompkę, którą naciskamy w celu wytworzenia podciśnienia. Odciągnięcie uchwytu z powrotem do góry sprawia, że siła ssania zaczyna ściągać pokarm. Laktatory elektryczne są uruchamiane i wyłączane jedynie za pomocą przycisku, co sprawia, że są znacznie wygodniejsze w użyciu. Używanie laktatora ręcznego może być męczące, ponieważ podczas odciągania pokarmu musimy przez kilkanaście minut rytmicznie naciskać pompkę. Urządzenia elektryczne nie wymagają stosowania siły i są wydajniejsze – pozwalają na ściągnięcie większej ilości pokarmu w krótszym czasie.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie laktatora? Bardzo ważną cechą jest możliwość regulacji siły ssania. Jest to o tyle istotne, że zbyt duża siła ssąca może powodować dyskomfort, ból, a nawet naderwanie brodawki! Dzięki regulacji będziemy mogły dostosować siłę ssącą do indywidualnych potrzeb. Zwróćmy także uwagę na obecność silikonowych wkładek, które masują piersi w trakcie ściągania mleka, zapobiegając jego zastojowi. Najlepsze laktatory zostały przy tym skonstruowane tak, aby jak najwierniej naśladować rytm ssania dziecka. Uwzględniają przy tym przerwę w ssaniu, dzięki czemu odciąganie pokarmu jest bardziej skuteczne i komfortowe.

Zapasy mleka najlepiej przechowywać w lodówce, w której mogą stać przez 2 dni. W przypadku mrożenia pokarmu pamiętajmy o tym, aby nie rozmrażać go w mikrofalówce – najlepiej schować go na noc do lodówki, rano potrzymać chwilę w temperaturze pokojowej, a dopiero potem podgrzać. Wasze maluchy na pewno będą zadowolone 🙂

Porady związane z wyborem sprzętu AGD, sprawdź – agdyby.com.pl

Reklamy

Karmić piersią czy nie karmić – oto jest pytanie

Mój synek ma już dwa lata, dlatego treść dzisiejszego wpisu może Was zdziwić. Wszystko przez to, że kilka dni temu na „babskim wieczorze” byłam świadkiem prawdziwej awantury o to, czy wszystkie mamy powinny karmić piersią. Jedne przekonują, że to najzdrowszy pokarm, inne buntują się na samą myśl o dyskomforcie i uważają, że to staroświecka metoda. Jak to zwykle bywa, racja leży gdzieś po środku.

Od razu przyznam się, że sama nie jestem ekspertką w tej dziedzinie. Karmienie piersią było dla mnie czymś naturalnym, dlatego nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy to dobrze, czy źle. Musiałam jednak przejść na karmienie mlekiem zmodyfikowanym po ok. 3 tygodniach, a winowajcą było zapalenie piersi. Do dziś nie wiem, co było jego przyczyną. Lekarz stwierdził, że to zapewne przez stres i przemęczenie, ale szczerze mówiąc nie przekonał mnie. Niemniej mój synek dosyć szybko musiał przestawić się na inne posiłki i nie uważam, żeby mu to zaszkodziło. Jak to więc jest z tym karmieniem niemowląt?

Zwolenniczki karmienia piersią przytaczają szereg argumentów zdrowotnych. Mleko mamy ma skład skrojony na miarę potrzeb maluszka i idealnie dopasowuje się do zmieniających się potrzeb dziecka. Pokarm naturalny to także bogate źródło przeciwciał – pomaga zatem chronić odporność niemowlaka. Perłą w koronie jest argument o budowaniu bliskiej relacji z dzieckiem od chwili narodzin. Dziecko przyssane do piersi wywołuje również w organizmie mamy lawinę hormonów, dzięki czemu zyskuje więcej energii, optymizmu i łatwiej znosi trudy macierzyństwa. Dzieci karmione piersią mają także w przyszłości być mniej narażone na otyłość czy cukrzycę, a ich mamy szybciej odzyskują sylwetkę sprzed ciąży.

Okazuje się jednak, że większość tych argumentów może być wyssana.. z palca! Na każde badanie potwierdzające zbawienny wpływ karmienia piersią przypada drugie, które obala tę teorię. Coraz więcej kobiet w Polsce rezygnuje z naturalnej metody karmienia, podając wiele przyczyn. Część z nich twierdzi, że karmienie piersią jest bolesne, nieprzyjemne i uniemożliwia szybki powrót do pracy. Inne sugerują, że płynące z niego korzyści psychologiczne czy społeczne są przeceniane, a dostępne na rynku mieszanki doskonale zastępują mleko mamy. Większość obawia się także deformacji piersi oraz tego, że ich partnerzy nie poradzą sobie z tak bliską (niemal seksualną) relacją matki i dziecka podczas karmienia.

Obie strony tego sporu zapewne mają swoje racje, a kompromis jest niemożliwy. Wszystkie mamy muszę pamiętać o tym, że karmienie piersią to indywidualna decyzja i nie należy ulegać presji otoczenia. W końcu to nasze piersi i tylko my możemy decydować o tym, czy zrobimy z nich użytek.

Porady związane z wyborem sprzętu AGD, sprawdź – agdyby.com.pl